Szczebrzeszyn i Józefów – z wizytą na Roztoczu

Kilka dni sierpniowej wyprawy spędziliśmy na Roztoczu, zwiedzając miasteczka i wioski tej niesamowitej krainy. Ten krótki opis będzie dotyczył tylko dwóch miejscowości: Szczebrzeszyna oraz Józefowa.

Szczebrzeszyn

Zacznę od Szczebrzeszyna, może dlatego, że miejscowość ta jest kompletnie niedoceniana, praktycznie nie istnieje w świadomości turystów, kojarzy się tylko z wierszem Jana Brzechwy. Gro ludzi odwiedzających tą miejscowość kończy zwiedzanie na rynku przy tytułowym Chrząszczu. I pewnie zrobilibyśmy dokładnie tak samo, odfajkowując kolejną odwiedzoną gmin, gdyby nie mapy i wrodzona ciekawość.

Wydaje się, że winna temu stanu rzeczy jest sama gmina, nie do końca zdająca sobie sprawę z posiadanych perełek i sposobu ich wyeksponowania.

Wadą, a jednocześnie zaletą są przecinające się drogi krajowa 74 oraz wojewódzka 858. Dzięki nim można łatwo dojechać, jednocześnie w dość paskudny sposób dzielą miasto. Przydałaby się obwodnica wyprowadzająca z centrum duży ruch przy okazji oddając centrum we władanie mieszkańcom i turystom.

To co zaskakuje gdy zaczyna się krążyć po wąskich uliczkach miasteczka to ilość niewielkich prywatnych galerii poukrywanych na prywatnych posesjach. Krążąc pomiędzy uliczkami trafiamy się na ślady świadczące o wielokulturowości.

Warto podejść, czy podjechać pod kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej i kościół pw. św. Mikołaja, pod cerkiew pw. Zaśnięcia NMP, pod synagogę. Niesamowite wrażenie pozostawia wizyta na miejscowym Kirkucie, chyba nikogo nie pozostawi obojętnym. Spore wrażenie pozostawia też świetnie zachowana niska zabudowa miejska, mimo że gdzieniegdzie widać klockowate zabudowania z lat 70 czy 80 XX wieku.

Gdy wjeżdżaliśmy do Szczebrzeszyna myślałem, że odhaczenie miejscowości zajmie nam może 15 minut. Okazało się, że spędziliśmy tutaj jakieś 90 minut.

Zwiedzanie zajęłoby nam pewnie więcej czasy gdyby pora była wcześniejsza. Część atrakcji była już zamknięta, wnętrza synagogi, cerkwi i kościołów okazały się niedostępne. Trochę szkoda, ale być może będzie to powód by za jakiś czas ponownie odwiedzić, tym bardziej, że nie starczyło nam czasu by odwiedzić pobliski Michałów.

Warto zapoznać się choćby pobieżnie z historią Szczebrzeszyna, zaglądając np. na stronę wikipedii.

Józefów

Kolejne miasteczko na Roztoczu, o którym opowiadano nam wiele dobrego. Wszyscy polecali odwiedzenie kamieniołomów i wieży. Oczywiście posługując się mapami sami sprawdziliśmy co jeszcze w okolicy warto zobaczyć. Korzystając ze szlaku GreenVelo pierwsze co ukazało nam się w Józefowie to piękna czysta plaża i równie niesamowity zalew.

Wjeżdżając do centrum rzuciła nam się w oczy zabudowa. Prawie w całości to budynki powstałe już z po II wojnie światowej. Wczytując się w historię miasta można dowiedzieć się iż centrum miasta spłonęło już na początku II wojny światowej, mimo tego zachowało się kilka perełek. Po chwili krążenia po centrum trafiamy na Synagogę, to co jeszcze bardziej nas zaszokowało to wykorzystanie jej jako biblioteki miejskiej. Pomysł trafiony.

Osobiście lubię gdy tego typu budynki mają drugie życie. Tym bardziej, że nie powstanie w tak małej miejscowości muzeum, nie odrodzi się też diaspora żydowska. Pomysł godny polecenia w innych miastach gdzie synagogi stoją zamknięte na cztery spusty i czekają nie wiadomo na co.

Niedaleko centrum odnajdujemy kirkut jednak dotarcie do niego nie jest zbyt łatwe, warto rozglądać się za drogowskazami. Sama nekropolia wydaje się lekko zapomniana. Nie wszystkie macewy stoją, nie wszystkie są całe, to kolejne świadectwo burzliwych losów Józefowa.

Z drugiej strony miasta znajduje się przepiękny kamieniołom przy którym w 2011 roku wybudowano wieżą widokową. Kamieniołom z pozycji gruntu robi wrażenie, jednak wspinając się na taras widokowy dopiero widać jak jest to rozległy teren. Kamieniołom jest również miejscem kaźni o czym warto wiedzieć odwiedzając to miejsce. Podstawowe informacje znajdują się w Wikipedii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *