Olimp – najwyższa góra Cypru

Na Cyprze byliśmy dwa razy, pierwszy raz w marcu 2020, tuż przed pierwszym lockdownem. Podjechaliśmy wtedy w pobliże góry, jednak jeszcze leżało tam sporo śniegu, a siąpiący deszcz skutecznie nas odstraszył od opuszczenia ciepłego samochodu. Po raz drugi wyjechaliśmy pod koniec września 2021 mając w planach wędrowanie po szlakach w górach Troodos oraz tych na półwyspie Akamas. W tym czasie temperatury na Cyprze w dzień wahają się od około 24 stopni w górach do 30 stopni nad morzem.

Pedulas

Zamieszkaliśmy m.in. w hotelu w Pedulas, to miejscowość położona wyżej aniżeli Ząb w Tatrach. Na wysokości około 1100 m.n.p.m. wieczory są dość chłodne, jednak dzień jest ciepły, a chwilami upalny.

The Troodos National Forest Park

Trzeciego stycznia 1992 roku na części gór Troodos został utworzony park narodowy The Troodos National Forest Park o powierzchni 9147,0 ha. Na terenie tego parku znajduje się najwyższa góra Cypru. Góra na którą postanowiliśmy odwiedzić.

Olimp – 1951m.n.p.m.

Na wycieczkę ruszyliśmy około godziny 9:00. Podjechaliśmy na jeden z parkingów położonych w pobliżu szczytu. Dalej już pieszo. Wybraliśmy jeden ze szlaków – Artemis Trial, położony na wysokości około 1850m.n.p.m. Rozciągają się z niego wyjątkowo piękne widoki, dodatkowo jego długość to około 7km, co nam o tyle pasowało, że nie powinno zająć zbyt dużo czasu. Co ciekawe, czas przewidziany na pokonanie całości to około 3 godzin. Trochę nas to zaskoczyło, choć… góry zawsze rządzą się swoimi prawami.

Tak nam się wydawało do około 3 kilometra, gdzie spacerując robiliśmy dziesiątki zdjęć okolicy i niesamowitych czarnych sosen. Niektóre z nich miały około 500 lat i pamiętają czasy wyprawy Magellana (nieco głębiej w lesie istnieją egzemplarze sosny mające nawet 1000 lat).

Pewnie gdy patrzycie na te zdjęcia to zastanawiacie się czemu na pokonanie 7 kilometrów potrzeba aż 3 godziny? Nas też to zastanawiało. Jak wspomnieliśmy wcześniej do około trzeciego kilometra szlak jest bardzo łagodny, za to dalej ścieżka nieco się zwęża i coraz częściej trzeba wspiąć się na skałki. Daleko temu do alpinizmu. Dla niewprawionych turystów może to stanowić spory problem. Mimo tego pokonaliśmy te niedogodności i musimy przyznać, że było to dość przyjemne 🙂

Większym zaskoczeniem był dla nas mały wyciąg narciarski i coś… co u nas mogło by być nazwane domkiem w górach, choć było zamknięte i wyglądało jakby miało się za chwilę rozpaść. Być może w zimie ktoś z tego jeszcze korzysta?

Wracając do szlaku to im dalej tym robi się on bardziej skalisty, choć trudno go nazwać niebezpiecznym. Owszem trzeba uważać, patrzeć pod nogi, czy czasami wspomóc się rękami. Ze sobą mieliśmy kije trekkingowe, bo zakładaliśmy, że możemy spotkać się z czymś w rodzaju podejścia pod Babią Górę, a tutaj… cóż… Kije były kompletnie zbyteczne, za to bardzo przydawały się zapasy wody. Temperatura bardzo szybko się podnosiła i wysysała z nas energię.

Mimo wczesnej pory, na szlaku natykaliśmy się na sporo turystów mówiących przeróżnymi językami. Chyba jedynie cypryjskiego nie słyszeliśmy ;).

Widoki rozpościerające się zachwycały nas coraz bardziej, z góry w zależności od miejsca widać zarówno południowy jak i północny kraniec wyspy. Wydawało nam się, że dostrzegamy także zachodni, jednak po przyjrzeniu się doszliśmy do wniosku, że zasłaniają nam go okoliczne wzniesienia.

Trasa jest świetnie oznakowana, co kilometr pojawia się tabliczka informująca ile już przeszliśmy. Tak jest do 6 km. Nieco dalej tuż za głównym wyciągiem narciarskim dziesiątki przecinających się ścieżek skutecznie potrafią zmylić.

Tak też stało się w naszym przypadku gdzie pod koniec zdecydowaliśmy się zejść na nieco niżej położoną drogę asfaltową. Na ścieżce na którą weszliśmy osypujące się kamienie uniemożliwiały komfortowe przemieszczanie się. Tutaj kije też nie pomagały.

Tak więc wygodną ścieżką wybraliśmy się na szczyt góry, na którym mieści się baza wojskowa.

Po drodze zauważyliśmy jeszcze coś. Będąc na tej wysokości zauważyliśmy unoszącą się nad wyspą rudą czapę pyłu. Temperatury i sucha pora sprawiły, że pył z podłoża unosi się na kilkaset metrów nad poziomem morza.

Fotografowanie bazy wojskowej na szczycie jest zabronione, tak więc wróciliśmy na miejsce startu, robiąc jeszcze krótką przerwę w barze nieopodal parkingu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.