Gozo – Bethlehem, Ghajnsielem, Xewkija, Xlendi Beach

Zwiedzanie Gozo rozpoczęliśmy od dotarcia do naszej kwatery w Rabacie. Po wielu godzinach w samochodzie, samolocie, autobusie i promie, postanowiliśmy się przejść. Do kwatery mieliśmy około siedmiu kilometrów.

Bethlehem

Jedną z pierwszych atrakcji po opuszczeniu portu w Mgarr, nasze kroki skierowaliśmy do pobliskiego Betlejem. To dość specyficzne miejsce i mamy wrażenie, że nieco „zapuszczone”. Niestety widać tutaj upływ czasu, chociaż jest to i tak ciekawe miejsce. Zrekonstruowano tutaj judejską wioskę i szopkę bożonarodzeniową. Atrakcja dostępna jest przez cały rok, jednak cały swój urok pokazuje dopiero w okresie Bożonarodzeniowym, gdy na kilka dni wioska ożywa. Z informacji, które udało nam się znaleźć dowiedzieliśmy się, że corocznie około 150 wolontariuszy bierze udział w przedstawieniu. My jednak trafiliśmy tutaj kilka miesięcy po tym wydarzeniu na dokładkę w trakcie pandemii gdy większość tego typu wydarzeń jest odwoływana. Niemniej jeżeli będziecie w okolicy warto się chociaż przespacerować po wiosce.

Ghajnsielem i Xewkija

Po krótkiej wizycie w Betlejem udaliśmy się do centrum Ghajnsielem i przed kościołem trafiliśmy na pierwszy i jak się później okazało jedyny akcent związany z wojną na Ukrainie. Przed kościołem na krzyżu została zawieszona flaga tego kraju. Kierując się w kierunku Rabatu przeszliśmy następnie przez Xewkiję. Tutaj udało nam się wejść do Rotundy św. Jana Chrzciciela i nastąpiło nasze kolejne zdziwienie. Po bryle spodziewaliśmy się, że to stara budowla, jednak z dostępnych ulotek okazało się, że kościół został wybudowany w latach siedemdziesiątych XX wieku.

Jako, że od wylotu z Polski niewiele jedliśmy, postanowiliśmy skorzystać z okazji i weszliśmy do lokalnej restauracji. Po szybkiej analizie menu zdecydowaliśmy się na pizzę w cenie 9,5 euro. Trochę drogo, jednak do Rabatu mieliśmy co najmniej godzinę. Przerwa dobrze nam zrobiła.

Posiłek dodał nam sił do dalszej podróży. Korzystając z aplikacji mapy.cz kierowaliśmy się mało uczęszczanymi ścieżkami pomiędzy polami. Dzięki temu mogliśmy podziwiać tutejsze kwitnące rośliny.

Do Rabatu dotarliśmy około godziny 15:00. Po rozpakowaniu bagaży, udaliśmy się na zwiedzanie stolicy wyspy, jednak ten opis zostawimy sobie na później.

Xlendi Beach

W drugim dniu pobytu na Malcie, a dokładniej na Gozo postanowiliśmy zwiedzić południowo-wschodnią i wschodnią część wyspy. Naszym pierwszym celem została plaża Xlendi. Odrzuciliśmy opcję dojazdu autobusem, bo… po pierwsze mieliśmy przed sobą cały dzień, a po drugie odległość do samej plaży to jedynie 2,5 km. Po drodze mieliśmy okazję podziwiać pola uprawne z których słynie wyspa. Sama plaża jest mikroskopijna, a pobliskie wybrzeża to wysokie skarpy. Przy samej plaży znajduje się niewielka osada rybacka, która zmieniła się i nadal zmienia w miejscowość turystyczną. Wszędzie powstają nowe apartamenty i hotele.

Samych łodzi jest niewiele, chociaż jak wspomnieliśmy wcześniej to nie był sezon turystyczny. W pobliżu plaży znajduje się kilka ścieżek poprowadzonych w górę po skałach. Prowadzą na szczyt klifów oraz do pobliskiej jaskini. Warto mieć ze sobą porządne buty i kijki trekkingowe, gdyż miejscami jest stromo i ślisko. Nieco dalej od plaży znajduje się wieża Torri tax-Xlendi, do której droga prowadzi przez stary kamienny most. W pobliżu samej wieży znajdują się panwie solne oraz świetny punkt widokowy.

Ciąg dalszy naszej wycieczki pojawi się wkrótce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.